Pietruszkowe pesto
Dzisiaj coś na przywitanie nadchodzącej wiosny, może jak napatrzy się na zielone rzeczy, to wcześniej przyjdzie? :) w sumie u nas w Szwajcarii nadchodzi już małymi kroczkami, wiosno czekamy!!!
Pietruszkowe pesto powstało dlatego, że kupiłam gigantyczny pęczek pietruszki. Był taki piękny w sklepie i tak patrzył na mnie..pomyślałam, że pociacham go i zamrożę. Tak. Na tym, że pomyślałam się skończyło. Przyjechaliśmy po zakupach do domu i w szale rozpakowywania wszystkich siat, zapomniałam całkiem o moim pięknym bukiecie pietruszkowym. Przypomniałam sobie o nim 2 dni później (!!!) o 5 rano jadąc do pracy....od razu zadzwoniłam do męża (chrapiącego na kanapie), żeby odnalazł moją pietruszkę. Okazało się, że porzuciłam ją w garażu. A że nie bywam tam często to też jej nie widziałam. Ale mój kochany mąż uratował ją i porządnie napoił. Nie mogłam więc zrobić jej kolejnej krzywdy i jej zamrozić. Tak ożywiła się po napojeniu, że aż prosiła się żeby od razu ją zjeść.. :) tak oto powstało pesto :)
Przepis nie zawiera glutenu, mleka, kukurydzy i soi.
Składniki:
pęczek natki pietruszki
pół szklanki oliwy z oliwek
garść płatków migdałowych
sól
2 ząbki czosnku
Wszystkie składniki umieszczamy w pojemniku blendujemy. Jeśli chcecie aby Wasze pesto było bardziej płynne dolejcie więcej oliwy.
Pesto świetnie nadaje się do chleba, sałatek, jajek, jako dip do warzyw lub sos do makaronu.





Komentarze